Kings of Leon - "17"

Wprawdzie nie jest to moja ulubiona piosenka z Only By The Night, ale jakoś mnie na nią naszło, więc dodaję.
W tej chwili nie spotykamy się z żadna nową sytuacją, otóż Yamahoshi po raz kolejny nie wie co ma napisać i będzie teraz pisać jakieś pierdoły.
Nie ważne, po prostu posłuchajcie, a ja stwierdzę, że Caleb Followill ma zajebisty głos i uwielbiam tę piosenkę. Co niestety nie zmienia faktu, że piosenki Kings Of Leon szybko mi się nudzą i co jakiś czas muszę sobie zrobić od nich przerwę. ;P

Pina

W wakacje, ku mojemu zaskoczeniu, byłam w kinie na Pinie. Film jest z 2011 roku, więc nie spodziewałam się, że zobaczę go jeszcze na dużym ekranie. Na szczęście, pewnego dnia Go pisze do mnie: "W Rialto leci Pina, idziesz?" (No nie powiedziała tak dokładnie, ale w skrócie takie było znaczenie ;P)

Pina to bardzo niszowa produkcja. Została stworzona na cześć Piny Bausch - niemieckiej choreografki. Głównym środkiem przekazu w filmie jest oczywiście taniec. W Pinie nie ma fabuły. Są to urywki spektakli Bausch oraz wypowiedzi tancerzy z nią współpracujących.

Obrazki - American Dream (8)

 I cóż ja na to poradzę... Grafiki dawno nie dodawałam, bo ostatnio nie umiem nic porządnego zrobić z AP. Mimo moich najszczerszych chęci, po prostu nie da rady. Te obrazki znalazłam na jednym z blogów na soupie. [http://onesmallcherry.soup.io/] Stwierdziłam, że je uwielbiam i chciałam coś z nimi zrobić... Niestety w niektórych przypadkach lepiej prezentowały się w swoim pierwotnym stanie. :/
I co ja mam teraz zrobić? Powiedźcie mi, jak ja mam się dowenić, hę???

Jakoś na razie nie wiem nic na pewno co do moich korków i rysunku. A w szkole zaczyna się zapieprz...
wanna go away...

Na dobry, kolejny początek.

Zaczął się wrzesień, czyli nijako, nowy rok... szkolny. A, że jest nowy, to wiele rzeczy wydarzyło, pozmieniało i na pewno będzie jeszcze dużo nowości.

Wchodząc teraz na bloga zauważyłam, że w sierpniu nie napisałam ani jednego postu. Bywa. To tylko dowód na moje całkowite rozregulowanie podczas wakacji.

Tak się zastanawiałam, co powinnam napisać po tak długim czasie. Do tej pory tego nie wymyśliłam, ale na pewno nie będę przynudzać długimi wakacyjnymi opowieściami czy początkowo rocznym zamieszaniem w szkole. Ale w sumie, przez całe wakacje nazbierało się trochę tematów, o których chciałabym napisać, więc jeśli tylko czas mi na to pozwoli, to natężenie notek będzie znaczne. 

Pierwsze koty za płoty. Przywitanie i sprawy organizacyjne mamy już za sobą, więc chyba pora przejść do bezsensownego i niewiadomej treści sedna notki niezmiernie niepoprawnej pod względem stylistycznym.

Zostałam TAGnięta

To niesamowite wrażenie...
Pierwszy raz w życiu przeżyłam coś takiego...
Czuję się podniecona ale i zagubiona zarazem...
Piszę coś co w ogóle nie ma sensu...

Wybaczcie. Mam jakiś dziwny nastrój dzisiaj, nie wiem co się dzieje dookoła. Więc w końcu odtagowywuję się od dust n bones. (Pewnie nie można tak tego ująć. ;P)

Tydzień VIII

Yamahoshi już ma zdupiony dzień. Ale już wczoraj wiedziałam, że tak będzie. Napiszę od razu, chociaż nie chcę. 56,1 kg. Wczoraj był obiadek u dziadków. Zupka, drugie danie, drugie-drugie danie, słodycze, lody. Byłam tak pełna, że myślałam, że pęknę a wszyscy dookoła tylko: jedz, jedz, bo mało zjadłaś. Myślałam że zwariuje. Co prawda wszystko było na prawdę dobre, co nie zmienia faktu, że jak się coś w siebie wpycha na siłę to nigdy nie smakuje.
Ale co ja się tak nad wczorajszym dniem rozwodzę. W ogóle ten tydzień to była masakra... W ogóle ostatni MIESIĄC to jakaś masakra! Ja nie wiem, na prawdę co ja odpieprzam?! Chyba mnie coś trafi. Sama nie wiem jak to opisać, w każdym razie masakra. W ogóle nie ćwiczę i wpieprzam ile chcę. To ma być dieta? Ta notka powinna mieć tyuł Tydzień ZERO! Jestem poraszkowa. (Na dodatek polałam się właśnie herbatą i oparzyłam sobie język :/)

Karolina Kurkova - Vogue Mexico, June 2012

Modelka: Karolina Kurkova
Fotograf: Nagi Sakai
Stylista: Sarah Gore Reeves
Fryzjer: Pascuale Ferrente
Makijaż: Fredrik Stambro

Na dzisiaj sesja Karoliny. Za pierwszym razem bardzo wpadła mi w oko, ale jakoś jak teraz na nią patrzę to mnie już tak nie zachwyca. Pierwszy raz widziałam Karolinę na wybiegu (w Victoria's Secret Fashion Show) i wolę ją oglądać w pokazach niż na zdjęciach. Wtedy bardziej widać jej nieziemsko długie nogi. ;P

Queen - "Seaside Randevouz"

Music, start!
Wczoraj pościągałam kolejną porcję Queen. Trochę już tego mam, ale na szczęście nie wszystko. Nie wiem co robię jak "odkryję" ich wszystkie piosenki... Będę musiała przerzucić się na coś innego, ale czy istnieje facet z głosem jak Freddie? W każdym razie, na razie Seaside Randevouz to jedna z "nowych" piosenek, którymi się najbardziej jaram. Mam nadzieję, że znajdę więcej utworów Queen w takim stylu, bo to uwielbiam.

Tydzień VII


I 7 tygodni "diety" minęło chop-siup. Nawet nie wiem kiedy. Napisałam "dziety" a nie diety, bo ostatnich tygodni dietą nazwać nie można. Byłam pod namiotem w górach, chodziłam na różne trasy i jadłam pyszne rzeczy. ;P Wiecie, kiełbaski z ogniska, pieczonke, pizze itd. Ale żałować nie mogę bo było pysznie i na luzie. ^^ W związku z tym wszystkim moja waga wynosi teraz 55,7 kg. No... Brak komentarza. XD Ale powiem tak, nie będę się bardzo przejmować. Są wakacje, stawiam na sport. Jakoś nie mam specjalnie ochoty na jakieś specjalne diety. Będę po prostu jeść mniej i zdrowiej.
Kolejna notka za tydzień. Planuję basen, rower i brzuszki. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu będę jechać na wieś do rodziny, a że miałam osiemnastkę, to pewnie dostanę jakieś drobne. ;P Mam nadzieję, że starczy na te upragnione rolki. ;P
Zdjęciu ukradłam od Rubensowej, bo jest przepiękne. Wręcz - jak ja to często mówię - orgazmowe. ;P

45 Złaz PPMN - Jelenia Góra-Jagniątków 2012

 Witam, witam zgromadzonych!
Oj dawno notki nie było, bo dużo się działo, oj działo się...
Jak tam wakacje. Już 1/4 wolnego za nami, więc jakieś wrażenia muszą być. 
Ale to zleciało, oj zleciało.
Z góry chciałabym przeprosić za dziwność merytoryczną tej notki, bo mi śmieszno. Oj, jakże jest mi śmieszno. A dlaczego?
Powiem, powiem, zaraz powiem. Może w sumie nie powiem dlaczego mi  śmieszno, bo sama nie wiem dlaczego w tej chwili jest mi śmieszno, ale zapewniam was, było śmieszno, oj było, było.
Ojejku... ile powtóżeń... (Lucy, I'm so sorrrrrry!!! ;()